Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
Blog > Komentarze do wpisu

Drugie podejście do mieszkania

Tym razem też nie było łatwo. Do tego stopnia, że zacząłem nawet oglądać pojedyncze pokoje w willach. To też mogła być dobra opcja (basen, taras, względny spokój), ale zwykle były w gorszej lokalizacji. Byłem zatem o krok od zaspokojenia pragnień mieszkaniowych Stefanka, które ujrzały światło dzienne właśnie tu, na tej stronie, z czego jestem dumny.

Najpierw znalazłem pokój w dwupokojowym mieszkaniu z Egipcjaninem. Pokój miał balkon i widok na … lotnisko. Moje podniecenie możecie sobie tylko wyobrazić. Dodatkowym plusem była cena – nieco taniej niż stare mieszkanie. Dzień po wpłaceniu zaliczki dostałem sms’a: ‘deal is cancelled due personal reasons’. Zbyt dobrze by było. Ale kasę przynajmniej mi zwrócił. O widoku na lotnisku ciężko było mi zapomnieć.

Poszukiwania od nowa. Tym razem było jeszcze krócej. Znowu od niechcenia zadzwoniłem pod ogłoszenie o pokój, którego cena wynosiła tylko 2000 riyali. Absolutnie za tanio, żeby było jeszcze aktualne. Pełne poczucie beznadziei. A jednak się udało. Wczoraj się wprowadziłem. Całość dobytku zmieściła się do mojego małego samochodu (!), ale zabrakło ‘capacity’ w walizkach – pomogły reklamówki.

Mieszkanie ma pięć pokojów, bardziej wygląda jak akademik, bo nie ma wspólnej części poza kuchnią i łazienką. Mieszkają tu Jordańczycy i Libańczycy. Profil współmieszkańców najlepiej odda obrazek z kuchni typowy dla mieszkania studenckiego: pusty talerz po obiedzie itp. zamiast pod kran wylądował w lodówce. A wejście pod prysznic może skutkować dalszym pogłębieniem zabrudzenia stóp, czyli tych części ciała, którymi zwykle dotyka się wanny. Brudnej wanny. Hindus od sprzątania próbuje podobno dotrzeć do naszego mieszkania od kilku tygodni, czekamy dalej. Przeżycie w tych warunkach będzie dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Nie poddam się tak łatwo. Nie za tę (niewyobrażalnie niską) cenę!

Mimo wszystko bardzo mi się na nowym miejscu podoba. Pokój jest spory – aż dwa razy większy od poprzedniego. Trochę będę go musiał dostosować, bo na razie jest bardzo surowy – olbrzymie i zimne kafle na podłodze, aż trzy rogi pokoju są puste – z jednego z nich zrobiłem tymczasową kuchnię (dopóki wspomniany Hindus nie przywróci kuchni właściwej do stanu używalności).

I jeszcze jedno – nareszcie jest porządna przestrzeń na imprezę – np. w trakcie Ramadanu, a ten zaczyna się już za dwa tygodnie. Inszalla.


P.S. Przepraszam, że się długo nie odzywałem - to wszystko przez przeprowadzkę. Po weekendzie będzie bajka o Królestwie Bahrajnu.

środa, 05 września 2007, wheyman

Polecane wpisy

  • Pół roku strzeliło

    Właśnie mija pół roku odkąd tu przyjechałem. Czas na świętowanie. Chociażby dlatego, że tyle tu wytrzymałem i że … nadal mam siły, żeby nad Zatoką zostać.

  • Ciągoty nad Wisłę

    Coraz większe. Nieprzerwane. Przyszły po ponad czterech miesiącach nieprzerwanego pobytu nad Zatoką. Zaczyna się tęsknić za wszystkim, za przyjaciółmi, rodzin

  • Byłoby zbyt pięknie

    Mieszkanie, samochód, całkiem niezła paczka ludzi spoza pracy, coraz bardziej pozytywna percepcja ziomali w pracy. Już myślałem, że wszystko się ustabilizowało.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/09/11 12:49:19
Jejku, czuję się wyrózniona, grazie molto!!! ;DDDD


Doha by day

Doha by night