Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
Blog > Komentarze do wpisu

Etiopia - epilog

Krótki epilog o Etiopii pełniący jednocześnie funkcję prologu (ale nie teasera).

Uczestnicy wycieczki teraz się z tego wszystkiego śmieją, ale warto jednak przypomnieć, jakie emocje towarzyszyły początkowi naszej wyprawy. Ostatnio bowiem z Etiopii napływały nienajlepsze informacje jeśli chodzi o bezpieczeństwo turystów. Wiedzieliśmy jednak jakich regionów unikać, więc strachu niby nie było, ale - dopiero w drodze do Etiopii - wnikliwa lektura ostrzeżenia opublikowanego przez australijski MSZ (szef mi w trosce wydrukował!) spowodowała, że pół żartem, pół serio, w powietrzu zawisło pytanie:

- Kurde, dokąd my lecimy?!

Troskliwi urzędnicy z Antypodów prosili i błagali swoich obywateli, aby ze względów bezpieczeństwa przemyśleli dwa razy konieczność udawania się w ten rejon Afryki. Pod koniec tego przytłaczającego raportu pojawiła się sugestia, która po piętnastu stronach wnikliwej lektury mogła wywołać tylko szczery uśmiech:

- Sprawdź, czy jesteś ubiezpieczony na wypadek porwania.

Tja, wyskakiwanie ze spadochronem w razie, gdybyśmy się rozmyślili, nie było dobrym rozwiązaniem, bo właśnie przelatywaliśmy nad Jemenem. Zresztą, nie było to konieczne, czego dowodem jest niniejszy wpis i wiele innych pamiątek.

Lalibela, Etiopia

piątek, 30 marca 2012, wheyman

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


Doha by day

Doha by night