Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
Blog > Komentarze do wpisu

MW750: wylądował z rekordem

Od ostatniego wpisu o moich lotniczych statystykach minęły niecałe trzy lata – wspominałem wtedy o pięćsetnym rejsie w życiu. Odtąd mój bagaż doświadczeń wzbogacił się o kolejne 250 szczęśliwych startów i lądowań.

Rejs MW750 był wyjątkowy również dlatego, że trwał rekordowe dla mnie 16 godz. i 48 min (czyli godzinę dłużej od poprzedniego rekordu na trasie DXB-SFO). A mógł trwać kolejne 40 min. dłużej, jak inny rejs w tym samym tygodniu, gdyby tylko istniały gorsze warunki na trasie (np. mniej sprzyjający wiatr) albo dłuższa kolejka do lądowania.

MW750 wystartował z Auckland w Nowej Zelandii o trzeciej po południu czasu lokalnego, w kilkanaście godzin po ustąpieniu cyklonu Debbie. Po osiągnięciu wysokości przelotowej rozpoczął się wyścig z czasem i ucieczka przed zachodzącym słońcem, które dogoniło nas dopiero w połowie drogi. Następnego dnia mieszkańcy Auckland zapewne parzyli już sobie poranną kawę, gdy zaprojektowany do takich specjalnych misji Boeing 777-200 LR, późnym wieczorem, po pokonaniu 14 500 km, lądował w końcu w Doha.

AKL-DOH jest obecnie najdłuższą regularnie obsługiwaną trasą na świecie (czas rozkładowy to aż 17 godz. 40 min.). Polecam osobliwy reportaż z inauguracji tej trasy w lutym br. przygotowany przez Richarda Questa dla CNN.

O zmęczeniu po takim rekordowo długim locie i jetlagu (różnica czasu w stosunku do Doha to 9-10 godz.) nie będę wspominał. Warto było takiego lotu doświadczyć i przy okazji uczcić szampanem okrągłą liczbę startów i lądowań.



1. Po starcie - zachód w Auckland

2. Połowa drogi - zachód słońca tu i teraz

3. Lądowanie - północ w Doha, a w Auckland dawno wstało słońce

wtorek, 11 kwietnia 2017, wheyman

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


Doha by day

Doha by night