Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
Blog > Komentarze do wpisu

Khasab

Półwysep Musandam oraz leżące na nim miasteczko Khasab to miejsce z legendy. Choć to prawdziwa perełka na turystycznej oraz geopolitycznej mapie świata niewiele osób o nich słyszało. Trudny, górzysty teren, pełen przepaści i wąwozów, sprawia, że okolica ta jest trudno dostępna, zwłaszcza dla przybyszów z oddali.

Skaliste brzegi półwyspu oblewane są wodą z Zatoki Perskiej po jednej stronie i Zatoki Omańskiej - po drugiej. Pomiędzy nimi znajduje się strategiczna dla całego świata Cieśnina Hormuz. Tą drogą, de facto dookoła płw. Musandam, każdego tygodnia przepływają setki tankowców zaopatrujących niemalże cały świat w ropę naftową i gaz z Bliskiego Wschodu. Wszystko to dodaje mu niezwykłej magii, nie powinno zatem dziwić, że przy moim logistyczno-transportowym „zboczeniu” doświadczenie tego miejsca na własne oczy znalazło się na mojej liście podróżniczych wyzwań.



Już od tysiącleci ten wąski przesmyk oraz okalający go ląd odgrywały ważną rolę w światowej żegludze i handlu. Niezwykłe góry, które się nad nim wznoszą, były świadkiem historii - to tu krzyżują się handlowe szlaki morskie pomiędzy Bliskim i Dalekim Wschodem oraz Afryką. Tędy właśnie przepływała flota Aleksandra Wielkiego w drodze na podbój Arabii. Zdając sobie sprawę ze strategicznej roli tego miejsca Portugalczycy postawili na pocz. XVII w. fortecę. Dziś półwysep Musandam jest w rękach Omanu i jest tak naprawdę jego enklawą, otoczoną całkowicie przez ZEA (granice lądowe) i wodę (cieśnina Hormuz).

Tę niezapomnianą wycieczkę zaczęliśmy od wylądowania w Szardży, emiracie graniczącym z Dubajem. Z lotniska wynajętym samochodem udaliśmy się na wschód, w stronę granicy z Omanem. Nie sposób było się zgubić, bo nawet znaki, zupełnie bez ogródek, wskazywały kierunek: "Oman - prosto".

Już przekraczanie granicy lądowej było ekscytujące - towarzyszący mi globtroterzy ledwo byli sobie w stanie przypomnieć, kiedy ostatnio to robili (niech żyje Schengen!). Sam proces przekraczania granicy w takim miejscu zasługuje na oddzielny wpis, wspomnę więc tylko, że była to fantastyczna okazja na zdobycie punktów (dodatnich lub ujemnych) w naszej grze na ... wyprzedzenie lokalnej logiki.



Z ZEA do miasteczka Khasab prowadzi malownicza droga wybudowana wzdłuż linii brzegowej na półce skalnej – pod wysokimi klifami. Jadąc takim bulwarem, zakręt za zakrętem, odkrywa się piękno tej mało znanej części Półwyspu Arabskiego.

Gdy w końcu dojechaliśmy do portu w Khasab zrozumieliśmy, dlaczego został on wybrany jako jeden z 7 najpiękniejszych na świecie (wg The Telegraph). Zbudowany jest wewnątrz fiordów, których są w okolicy dziesiątki. Wszystkie są przepiękne, choć wydają się mało gościnne, głównie zamieszkane jedynie przez rybaków oraz pasterzy.

Podobnie jak w całym Omanie, życie w Khasabie jest proste, co częściowo wynika z uwarunkowań geograficznych. Nie umniejsza to jednak jego roli, współcześnie i w przeszłości. Gdy na pokładzie tradycyjnej, drewnianej łódki opływaliśmy fiord za fiordem, z każdej strony odczuwałem powiew historii. Tu – portugalska forteca. Tam - wyspa ze stacją telegraficzną (założoną przez Brytyjczyków). Gdy ze szczytu klifu obserwowałem malowniczą zatoczkę ukrytą pośród wysokich skał, wyobrażałem sobie jak idealnym schronieniem okazywała się dla żeglarzy przy niesprzyjającej pogodzie.

A dziś? Mimo naturalnego piękna Musandam pozostaje skarbem, o którym wiedzą tylko nieliczni. To prawdziwa idylla dla turystów oraz dla … irańskich przemytników, o których bez kozery wspomina wikitravel (jest więc i powiew nowoczesności). Niech tak pozostanie.

Więcej zdjęć pod tym linkiem.

piątek, 25 sierpnia 2017, wheyman

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:


Doha by day

Doha by night