Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
czwartek, 07 czerwca 2018

Projekt QRexit już za mną. Niedługo minie rok, odkąd zacząłem go realizować. Było to prawdziwe wyzwanie, ale szczęśliwie obyło się bez ofiar. Po wyprowadzce z Kataru kontynuowałem wpisy na blogu, wspominające przeszłość, może nawet do znudzenia. Mimo że nowy życiowy rozdział jest ekscytujący, takie podsumowanie bardzo długiego czasu spędzonego na Bliskim Wschodzie i w branży lotniczej było mi potrzebne, niejako w ramach „terapii uzależnień”.

 

Podsumowanie w stylu „chmury” (jak na lotnika przystało) – najczęściej występujące tagi na blogu od jego powstania w 2007r.

 

Przez ponad 10 lat pisałem tego bloga z własnej inicjatywy, by zaspokoić własne ego oraz ciekawość czytelników. Poza tym, te 140 tys. wyrazów składające się na ponad 450 wpisów było bezinteresowne, prosto z serca, umysłu i duszy. Mimo sugestii i domniemanego potencjału, nigdy nie zdecydowałem się na komercję i zarabianie na tym blogu, a przecież w ostatniej dekadzie blogowanie wyrosło na całkiem dochodową branżę.

Na zakończenie – eksperyment, bo czymże byłoby życie bez odwagi na eksperymenty?

Być może zainspirowałem Cię do życiowej zmiany, przeprowadzki w nieznane, sięgania do marzeń, dalekich podróży w szalonym stylu? Być może pod wpływem moich wpisów odkryłeś/odkryłaś swój własny styl podróżowania? A może przydały Ci się moje porady dotyczące podróży na biletach standby? W ramach eksperymentu postanowiłem dać Ci szansę odwdzięczenia się za mój wysiłek.

 

Kupując mi książkę na kindla wesprzesz mój umysł i duszę w dalszym rozwoju oraz odkrywaniu nowych pasji.

Lotnictwo zawsze pozostanie moją pasją, lecz otwieram się także na nowe branże. Ostatnio mój czas zabierają projekty o charakterze społecznym, jednym z nich jest kampania wspierająca osoby starsze. O kolejnych usłyszysz wkrótce.

Wesprzyj mnie w odkrywaniu nowych pasji (kliknij tu).

 

Jeśli planujesz podróż i poszukujesz noclegu, możesz mnie też wesprzeć korzystając ze specjalnych linków do wyszukiwarek hoteli itp.: booking.com (kliknij tu) lub agoda.com (kliknij tu)

Przyjaciele wiedzą, że od wielu lat używam właśnie tych wyszukiwarek, bo moim zdaniem są najlepsze (z mojego doświadczenia też najtańsze!). Szczerze polecam je każdemu.

Korzystając z tych linków pozwalasz mi na zarobienie prowizji, która w przeciwnym wypadku byłaby zarobkiem korporacji. Cena dla Ciebie będzie taka sama. Skopiuj linka, zapisz w zakładkach. I tak jak ja korzystaj, ile dusza zapragnie! Tym prostym gestem pomożesz mi w realizacji kolejnych życiowych marzeń.

Dziękuję :)



Booking.com

 

 

P.S. Wraz z zamknięciem rozdziału katarskiego, „zejściem na ziemię” i zmianą stylu życia, nie widzę sensu kontynuacji tego bloga. Moje potrzeby pisania znajdą ujście na innej platformie, której obecnie poszukuję. Bądźcie czujni (i cierpliwi :) Ciekawe jakie słowa kluczowe będą mi towarzyszyć w nowym rozdziale życia?

środa, 09 maja 2018

Zebrało mi się na podsumowania – to mój osobisty sposób na pogodzenie się z utratą przywilejów pracowniczych. Przebieranie we wspomnieniach to bardzo przyjemne, lecz również czasochłonne zadanie. Jak z repertuaru przygód rozciągającego się na ponad 10 lat wybrać te najlepsze?

Zamiast ubierać je w ranking i karkołomne sortowanie, moje przygody warte wspomnień podzieliłem na dwie kategorie: epickie i adrenalina.



Epickie.

Wyjazdy, które uwielbiam wspominać krok po kroku, dokładnie tak jak zostały tu opisane, często z naciskiem na proces. Pomimo upływu lat przeżywam je równie mocno. Mógłbym na ich podstawie napisać całą książkę ...

W garbie jumbo jeta

 

Misja Philly

 

Podróżując do przeszłości

 

Japonia - miejska gra na orientację

 

W pogoni za słońcem

 

Bliskie spotkania z naturą w Salalah

 

Tajwan na rowerze autostopem



 

Weekend w Bollywood



 

 

Przystanek: adrenalina.

Gdy przygoda wspierana hormonem mocnych wrażeń staje się epicentrum wspomnień.

 

O rozciąganiu czasoprzestrzeni

 

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz

 

Uczta dla zmysłów: spotting na Maho Beach

 

Lądowanie i start na St. Martin

 

Thriller niepolityczny - o przesiadce w Rangunie

 

Przygoda w Etiopii + Epilog do niej 

 

Skacząc po wyspach Pacyfiku

 

W 6 dni dookoła świata

 

Wakacje w sułtanacie

 

Bollywódzki dramat w moim mieszkaniu

 

Śledzeni przez tajemniczego mercedesa

czwartek, 12 kwietnia 2018

Po prawie jedenastu latach od rozpoczęcia tego bloga przychodzi czas na podsumowania. Regularnie starałem się tu uchwycić najważniejsze wydarzenia i przemyślenia. Z roku na rok zmieniała się moja perspektywa, jednak niezmiennie towarzyszyła mi pasja do statystyk. Najlepszym podsumowaniem będzie przywołanie … podsumowań sprzed lat. Summa summarum, jak statystycznie podsumować podsumowania?

Zauważyłem, że długość takich wpisów na przestrzeni lat miała interesujący trend. Pierwsze wpisy miały konkretną treść, 300-400 słów, trend rosnący z roku na rok, jednak potem przyszło nagłe załamanie, gdy z okazji trzeciej rocznicy przybycia na pustynię zdobyłem się na jedyne 11 słów podsumowania. Brakowało słów, początkową ekscytację zastępowała rutyna. W kolejnych latach znów tworzyłem konkretnie długie podsumowania (nawet dłuższe niż początkowo), po czym znowu przychodziło załamanie trendu z coraz krótszymi wpisami. Jednak w ostatnim, na zakończenie 2017 r., przeszedłem samego siebie (tego można było się spodziewać) – na podsumowanie ostatniego roku wykrzesałem prawie dwa razy więcej słów niż poprzedni rekord.

Oto podsumowania sprzed lat prezentujące całkiem wyrazisty cykl życia.



To już rok



 

Bezcennie w 2009

 

Mijają 3 lata 

 

5 lat w Katarze

 

7 lat w Azji

 

9 lat w Katarze

 

10 lat w Katarze

 

2017 przechodzi do historii





środa, 04 kwietnia 2018

Od lat twierdzę, że moje podróże są zawsze spontaniczne, prawie zawsze zbyt krótkie, często szalone, a czasami wręcz nieracjonalne.

Oto zestawienie „Top 10” tych najbardziej spontanicznych. Były one możliwe nie tylko dzięki determinacji mojej, lecz także osób, z którymi podróżowałem. Jeśli miałeś w tym swój udział – dziękuję i gratuluję :)

 

10. Ups! Muszę wziąć urlop na żądanie...


 

9. Praktyka elastyczności: Przez KUL do SIN


 

8. Malediwy odkryte na nowo


 

7. Projekt SXM: marzenia definiowane spontanicznie

 

6. Wystawiony do wiatru na spontan: Tbilisi! Gruzja!!!


 

 

5. Dylematy uprzywilejowanych: Cypr


 

4. Weekendowy debriefing z załogą na Phuket


 

3. Déjà vu jak bumerang: na weekend do Perth


 

2. Tokio: na sushi i z powrotem

 

... i wreszcie na najwyższym miejscu podium ...


1. Szczyt spontaniczności: czy da się leżąc w łóżku i piżamie zdążyć na rejs odlatujący za 60 min? 




piątek, 23 marca 2018

Podróże są niezwykłą czasoprzestrzenią, w której może dojść do cudów. Nie chodzi tu tylko o przypadki „cudownego” dostania miejsca z listy standby, o których pisałem niedawno. Mając dużo czasu „do zabicia”, można go wykorzystać na uważnej obserwacji otoczenia i otworzyć się na dostrzeżenie piękna tego świata i właśnie cudów, o których nigdy nie śniliśmy.

Po całej dekadzie podróżowania prezentuję niezwykłe zestawienie wpisów o cudach i magii w podróżach oraz bardziej przyziemnych przemyśleniach. Uwaga - czasem będzie poetycko... Przyjemnej podróży!

 

Nieproszony gość

 

Jak przetrwać weekend na Malediwach? 

 

Jawa czy sen

 

Wesele na bali

 

Czego nie robiłem w Kambodży?!





Buntowniczy Sylwester 2016



 

Lotniczy dzień świstaka

 

Rowerem po Melbourne

 

Czy Doha rozpieszcza?

 

Trefna opowieść

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 95
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    


Doha by day

Doha by night