Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
czwartek, 18 sierpnia 2016

Jak wyglądała moja pierwsza przygoda z lotniskowym autobusem w Doha?

Po wpisie wprowadzającym do tematu czytelnicy spodziewali się horroru, thrillera, a w najlepszym przypadku komediodramatu.

- Węszę jakąś (nie) zabawną puentę …

- Obstawiam, że spóźniłeś się na samolot, bo autobus postanowił obrać "scenic route” …

- Albo do autobusu wcale nie wsiadłeś, bo kupienie biletu to kolejna zagadka …

- Albo autobus odjechał, ale tego dnia do Industrial Area ;)

Czytelniczka Aleksandra poszła nawet o krok dalej podpowiadając jak taką pierwszą próbę przejazdu autobusem na lotnisko w Katarze skomentowałaby peerelowska Kronika Filmowa:

Polski, biały pasażer w autobusie miejskiej komunikacji w Przeziębieniu.

Polskie stewardessy katarskich linii witają uśmiechem i gerberami pierwszego, białego pasażera z ojczyzny! Mamy nadzieję że trud i długie wyczekiwanie na upragniony przewóz miejski wynagrodzi mu skrupulatnie i gorliwie zainstalowana klimatyzacja! I już jest! Jedną nogą wkroczył na pokład Pan W. z Nadżmanowic i tym samym uwiecznił obraz ojczyzny w kraju sojusznika. Szerokiej i bezawaryjnej drogi na terminal lotniczy podmiejskim 747 życzy brygada telewizji polskiej oraz delegacja dygnitarzy w Katarze.

Tak mogło być! Ale nie było …

Jak było więc?

 

Główny Dworzec Autobusowy (znany również jako Al Ghanim Station) mieści się w samym centrum miasta, na piechotę od suku. Dojeżdżam tam własnym samochodem i parkuję - wieczorem łatwo znaleźć w okolicy bezpłatne i bezpieczne miejsce. Dowiaduję się, że bilety jednorazowe dostępne u kierowcy kosztują 10 riali. Ja jednak wybieram kartę smartcard, dostępną w dworcowym kiosku (opłata za kartę 10 riali plus 20 riali pierwsze doładowanie). Przejazd kosztuje 2.5 - 3 riale w zależności od linii (109 lub 747), czyli 10-20 razy taniej niż przejazd taksówką z włączonym taksometrem! (bez taksometru byłoby tylko drożej!) Już mam pewność, że warto było poświęcić czas, by wreszcie spróbować tej alternatywnej opcji dojazdu na lotnisko.

Od samego dyspozytora-zawiadowcy dowiaduję się numeru zatoczki, z której odjeżdżać ma mój autobus 747. Jumbo Jet podjeżdża na 3 minuty przed godziną odjazdu. Mimo, że na dworcu jest dość tłoczno, to w kolejce w drzwiach przy kierowcy ustawia się tylko jedna osoba: ja. Odbijam kartę-bilet i wybieram miejsce siedzące (trudny wybór!). Autobus odjeżdża zgodnie z planem. Na lotnisko dojeżdżam bez korków po 20 minutach. Jest klimatyzacja, pełen luksus, prawie jak osobista limuzyna przerośniętych rozmiarów. Tylko tych powitalnych gerberów i brygady telewizyjnej zabrakło.

Wbrew oczekiwaniom nie było żadnych dramatów - 747 to po prostu zwykły autobus o niezwykłym numerze.

Od tego czasu (już ponad rok) korzystam z tej taniej acz pełnej przygód opcji prawie za każdym razem; wyjątki są raczej wymuszone rozkładem - autobusy nie kursują między 23 a 4 rano.

Mogę uważać się za pioniera, gdyż żaden ze znajomych-obieżyświatów mieszkających w Doha (a jest ich wiele) nie odważył się wsiąść do lotniskowych autobusów przede mną.

Jednocześnie dumny jestem z tego, że udało mi się przekonać aż dwie (!) osoby do spróbowania tego „unikalnego” sposobu przemieszczania się po mieście. Nie słyszałem, aby po takiej przygodzie wnosiły jakieś zastrzeżenia – wręcz przeciwnie – wiem, że jedna z nich zaczęła korzystać z autobusów regularnie, i to z własnej chęci!

Kto następny podejmie wyzwanie?

P.S.

Dziś rozkłady są już dostępne na stronie internetowej Mowasalat/Karwa (stawiam kawę temu, kto podpowie jak w logiczny sposób znaleźć listę tras i rozkłady rozpoczynając od strony głównej!)

Dla przypomnienia: Autobus 747 z centrum na lotnisko: odjazdy codziennie co 20 minut, pierwszy odjazd o 4.05, ostatni o 23.45. W przeciwnym kierunku (odjazd z terminala autobusowego tuż obok autobusów parkingowych): pierwszy kurs o 4.17 rano, ostatni o 23.57 (co 20 minut).

Trasa 747 od mojej pierwszej przygody została wydłużona i przebiega teraz wzdłuż Al Matar Street (Airport Road), z samego dworca jedzie się dłużej (30-45 minut), ale dla mnie oznacza to, że mam przystanek prawie pod domem (10 minut piechotą). Jak mógłbym z tego nie skorzystać, skoro pozwala mi to jak najbardziej opóźnić wyjście z domu, nawet do 90 minut przed lotem? W weekendowe poranki wynikający z takiego szaleństwa skok adrenaliny jest jak znalazł.

Na lotnisko z dworca w centrum kursuje też linia 109 (krótsza trasa i niższa cena, ale konieczny jest dojazd do dworca). Odjazdy 7 dni w tygodniu co pół godz. między 4.04 a 23.04. W przeciwnym kierunku z punktualnością bywa różnie, gdyż lotnisko jest w połowie trasy – wedle rozkładu pierwszy odjazd o 5.14, a ostatni o 23.14.

Na tym oferta się jednak nie kończy – lotnisko obsługuje także trzecia linia (777!), która łączy je z West Bay – nie zatrzymuje się jednak na głównym dworcu, gdyż jego trasa wiedzie przez Corniche. Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami to zapraszam na stronę Mowasalat lub … do kontaktu telefonicznego z dworcową centralą w Doha :)

 

środa, 17 sierpnia 2016

Ten wpis zaskoczy wielu. Dla samego odkrycia, że na lotnisko w Doha można dojechać miejskim autobusem warto by przerwać program niejednej stacji tv. Gdyby jednak dodać, że można w nim spotkać pasażerów, włącznie z elegancko ubranymi ekspatami z Europy, informacja taka zostałaby najpewniej potraktowana jako żart primaaprilisowy.

Żart to więc, czy nie żart?

Odpowiedź zależy od tego, kogo pytamy. Transport publiczny w Doha jest popularny tylko wśród klasy niższej, robotniczej. To właśnie głównie dla nich istnieje siatka autobusów w całym mieście.

Inaczej sytuacja wygląda wśród białych kołnierzyków. Nie znam ani jednej osoby, która by kiedykolwiek sama z siebie odważyła się skorzystać z autobusów w Doha! Z czego to wynika?

Listę powodów zapewne otwiera powszechny brak informacji, dalej wspomnieć należy o nieprzyjaznej siatce połączeń i ultragorącym klimacie zniechęcającym do wystawania na przystankach. Do tego dochodzi wygoda, dostępność i względnie niskie koszty alternatyw: taksówek lub własnych samochodów. Na końcu dodałbym zwykłe lenistwo – już na samą myśl o jechaniu autobusem większość się obrusza.

Do dziś pamiętam marszczenie brwi wśród kolegów w pracy, gdy w pierwszym miesiącu po osiedleniu się w Katarze przyznawałem, że dojeżdzam do pracy autobusem. Niewiele by się dziś zmieniło. Sam też po krótkim - lecz udanym - epizodzie z autobusami przesiadłem się do własnego samochodu i przez wiele lat z transportu publicznego nie skorzystałem ani razu.

Doha Bus Station (fot. qatarloving.com)

Otwarcie nowego lotniska w Doha i dyskryminujące ceny taksówek i parkingów lotniskowych zainspirowały mnie jednak do ponownego zgłębienia tematu.

Zacząłem od strony internetowej. Żadnych szczegółów.

Pytałem wśród znajomych. Oczywiście nikt nic nie wiedział.

Informacja lotniskowa? Gdzie? Kiedy? O autobusie nic nie słyszeli …

Po tygodniach poszukiwań byłem coraz bliżej zrezygnowania, ale do głowy mi przyszedł jeden pomysł rodem z XX wieku:

- Zadzwonić na numer podany w internecie! Eureka!!!

Wcześniej ten pomysł odrzucałem, bo kto w erze Facebooka i Twittera sprawdzałby rozkład i trasę autobusów przez telefon? W najbogatszym kraju świata - Katarze???

Tymczasem uprzejmy pan z dyspozytorni … bez zawahania zaczął mi dyktować rozkład!

- Autobus nr 747 z dworca głównego (Al Ghanim Station) w kierunku lotniska: odjazdy co 20 minut, pierwszy odjazd o 4.05, ostatni o 23.45. 7 dni w tygodniu.

Byłem w szoku. Choć rozwiązanie wydawało się banalne dotarcie do niego zajęło mi tygodnie! Pozostawało tylko sprawdzić, czy aby sympatyczny pan miał rację (za ograniczone zaufanie w takiej sytuacji przyznaję sobie dwa punkty).

Przy najbliższej okazji postanowiłem tę autobusową opcję dojazdu na lotnisko sprawdzić.

Jak to się skończyło?

niedziela, 17 lipca 2016

Pierwsze półrocze 2016 r. było dla mnie intensywne w wielu wymiarach, nie wyłączając podróży. Zaczęło się od sylwestrowego wyjazdu do Dubaju, w ramach którego już kilka godzin po północy, jeszcze zanim noworoczne słońce zdążyło wzejść, byłem w samolocie.

- Niezły początek nowego roku – pomyślałem.

Ponad pół roku później nie powinno mnie zatem dziwić, że jest kolejna szansa na rekordy. Sęk w tym jednak, że nie mogę być tego pewien, bo brakuje danych do statystyk. Pewny jestem jednego rekordu – mam największe w życiu zaległości we wpisywaniu statystyk lotów! Od początku roku zgromadziłem 53 karty pokładowe, które aż się proszą o wpisanie na Flight Diary i mojego excela.

Jak to bywa w podobnych sytuacjach – im dłużej się zwleka, tym trudniej w ogóle się do tego zabrać, błędne koło … Obiecuję sobie spisanie szczegółów moich lotów od kilku tygodni, a w międzyczasie karty nie przestają przybywać … Nawet z tym wpisem nie udało się wcześniej, mimo, że pomysł pojawił się w … kwietniu – już wtedy miał sens, bo już wtedy zaległości były rekordowe!

Brakuje czasu … Chciałoby się sparafrazować słowa centrali Radio Taxi w rozmowie z Panią Potrzebą:

- Ale ja nie mam czasu, ja karty pokładowe zbieram!



Zaległości na dziś ...

 

 

My Flightdiary.net profile

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 147
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        


Doha by day

Doha by night