Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.

Inny punkt widzenia

niedziela, 01 września 2013

Nie od dziś wiadomo, że wszystko jest względne. Miałem okazję przypomnieć sobie o tym ostatnio podczas wizyty w pralni chemicznej.

Oddawałem do wyprania letnią kurtkę, przewiewną, bez podszewki, jedna warstwa materiału i tyle. Pani z obsługi pralni (notabene Filipinka) obejrzała ją i bez chwili zawahania zanotowała na druczku:

Winter jacket.

Sprzeciwu nie zgłaszałem.

W Katarze temperatura powietrza coraz częściej spada poniżej 35 stopni Celsjusza, co zwiastuje rychłe nadejście jesieni i zimy – to istotnie znakomity czas na odświeżenie zimowej garderoby!

niedziela, 25 kwietnia 2010

Podróże kształcą – wiadomo to nie od dziś. Poznawanie nowych zwyczajów, ludzi, kuchni. W moim przypadku to także możliwość nadrabiania zaległości czytelniczych, na które w ‘normalnych warunkach’ nie znajduję czasu. W czasie marcowych podróży udało mi się dokończyć czytanie numerów tygodnika „Polityka” z jesieni 2009. Lepiej późno niż wcale.

Jednakże nie każda podróż bywa realizacją marzeń - dobrowolną, pełną pozytywnych doświadczeń utrwalonych na kliszy lub karcie pamięci fotoaparatu. Choć to banalne, to zdałem sobie z tego sprawę dopiero po przeczytaniu wspomnień Kuzynki Mojej Babci, która w czasie drugiej wojny światowej jako mała dziewczynka, w towarzystwie brata i swojej babci, została zesłana na Sybir. Ich najdłuższa podróż życia trwała pięć lat. Te bardzo osobiste wspomnienia zostały ostatnio wydane nakładem wydawnictwa Artlibris. Pewnie niewiele są warte dla historyków, dla mnie jednak ich lektura okazała się bezcenna.

Moja najdłuższa podróż

„[…] Sadzają nas na wóz. Jest trochę jaśniej. Babunia żegna się, żegna dom. Jest tak strasznie cicho i szaro. Konie ruszają. Babunia tak dziwnie patrzy przed siebie, ale to nie strach w jej oczach. Trzyma nas mocno. Nikt nic nie mówi. Jedziemy przez most. […] Wyjeżdżamy na drogę. Najdłuższą drogę mego życia.”

niedziela, 20 grudnia 2009

Święta w Polsce oczywiście, z rodziną. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej!

Boże Narodzenie w Katarze też jest obchodzone, w końcu chrześcijanie stanowią spory odsetek populacji. W naszym katarskim kościele pojawiły się już choinki, jest także stajenka i kolorowe światełka. W noc Bożego Narodzenia będzie i pasterka.

Zaskoczył mnie dziś kościelny chórek, który w trakcie mszy odśpiewał "Cichą Noc". Do świąt jeszcze kilka dni więc trochę mnie to zaskoczyło. Nie tylko mnie - księdza również, w związku z czym na koniec zalecił wszystkim, żeby powstrzymać się od śpiewania kolęd w czasie Adwentu. A już myślałem, że będzie dobry temat na bloga z cyklu "co kraj, to obyczaj".

Ale zaraz, zaraz, wiecie co ten amatorski chórek filipińsko-hinduski zaśpiewał na koniec po takiej reprymendzie? – „Feliz Navidad” właśnie!

Feliz Navidad, I wanna wish you a Merry Christmas from the bottom of my hear! Dobrze, że nie Last Christmas, I gave you my heart!

No to Wesołych!

niedziela, 26 lipca 2009

Książkę pod takim tytułem można było dostać – nie inaczej – za darmo na stoisku Qatar Guest Center przy okazji jednej z imprez sportowych. Zaglądamy do spisu treści. Hm, jest co najmniej ciekawie. Islam i seks. Islam i czystość. Islam i małżeństwo. Islam i stymulacja seksualna. Islam i ochrona kobiet. Małżeństwo w islamie. A tu podrozdziały: Wybór żony w islamie. Kontrakt małżeński, posag i wesele. Etykieta nocy poślubnej. Żarty i zabawy pomiędzy małżonkami. Granice zabawy pomiędzy małżonkami. Zabawa w łóżku.  Zabawa podczas kąpieli. Zabawa w domu. Zabawa z żoną poza domem.

Książka kończy się rozdziałem o rozwodzie w islamie (perspektywa męża wobec perspektywy żony) oraz o skutkach wolności seksualnej oraz chaosu.

Nie proście, abym to dzieło streszczał. Jeśli jednak wskażecie jeden z podrozdziałów, który was najbardziej zaintrygował to postaram się w temat zagłębić i jego treść pokrótce tu wszem i wobec wyłożyć. Więc jak?

Artykuł na temat seksu według Koranu opublikował także niedawno Onet.pl (link)

wtorek, 19 maja 2009

Zjawisko powszechne wśród ekspatów na pustynnej szerokości geograficznej. Właśnie wchodzimy w jego najpoważniejszą fazę. Dni coraz dłuższe (niewiele, ale jednak dłuższe), oznacza to więcej słońca w ciągu dnia, czyli więcej możliwości na ogrzanie wszystkiego co w jego zasięgu, a coraz mniej czasu w nocy na schłodzenie. Temperatury w ciągu dnia niczego sobie – podchodzą pod 40 stopni. Wieczorami i w nocy jakieś trochę ponad 30. I to jest powód do depresji?! Tak – przynajmniej wśród tych, którzy już jedno prawdziwe lato w Katarze przeżyli. Chandra nas nachodzi, bo wiemy, że - już za parę dni, za dni parę - będzie jeszcze gorzej!! Towarzyszy temu taka złudna nadzieja, że może tym razem nie będzie aż tak źle.

Powszechne zniechęcenie przejawia się m.in. tym, że niemal codziennie nachodzą człowieka myśli o ucieczce stąd. Byle jeszcze przed najgorszą hicą (znów szczery ukłon do Ślązaków!). Perspektywa 15 stopni, które teraz panują w Europie, nie jest bynajmniej przekonująca („toż to zima jakaś!”), więc obłudnie wierzy się, że pobyt warto jednak trochę wydłużyć. W środku lipca decyzji tej wielu żałuje. Rok w rok!

Kilka dni temu znajoma oznajmiła, iż ona się już z mieszkania nie rusza, przynajmniej nie w dzień gdy słońce nad pustynnym horyzontem. - Dziewczyno, przecież to jeszcze nic! Przecież to będzie trwać pół roku! Tak, to miało być pocieszenie!

Chyba każdy przez taką chwilę słabości musi przejść.

Trzecie lato na pustyni? – ja nie przetrzymam?! Ja?!

 
1 , 2
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      


Doha by day

Doha by night