Szaleństwo, spełnianie marzeń i wielka przygoda. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.

Wpisy z tagiem: Iran

piątek, 11 listopada 2011

Sziraz okazał się idealnym miejscem na spędzenie weekendu. Położony jest w prawie tej samej odległości od Doha, co Dubaj, a więc byliśmy na miejscu już po niecałej godzinie w powietrzu.

Moje pierwsze wrażenia z Iranu opisałem szczegółowo już przy okazji weekendowego wypadu do Teheranu jakiś czas temu, tym razem moje impresje były podobne. W dużym skrócie – niezwykle przyjaźni ludzie, bogata kultura i pyszne jedzenie.

Każdy kto przybywa do Szirazu ma w planach zwiedzanie – to właśnie w tej okolicy znajdują się ruiny starożytnego miasta Persów – Persepolis. Spodobałoby się chyba wszystkim, a nie tylko miłośnikom historii czy archeologii. Miasto to zostało założone przez Dariusza Wielkiego w 518 r. p.n.e., a rozbudowę kontynuowali kolejni władcy Persji i stało się jednym z najważniejszych ośrodków imperium perskiego.

Potęga Persepolis skończyła się w momencie najazdu przez Rzymian dowodzonych ręką Aleksandra Wielkiego – plotka głosi, że decyzję o spaleniu miasta podjął w pijackim amoku, choć historycy udowodnili, że było to dobrze zaplanowane.

Lokalne władze dbają, by potęgę Persepolis mogły nadal podziwiać przyszłe pokolenia. Mimo, że jest to jedna z najważniejszych atrakcji turystycznych Iranu, liczba zwiedzających nie była powalająca, można było więc fotografować wszystko ze swobodą (takich warunków zwiedzania starożytnych ruin w Egipcie się nie uświadczy).

W okolicy znajduje się jeszcze kilka innych stanowisk archeologicznych, ale nie robią już takiego wrażenia, jak Persepolis. Wśród nich są ruiny Pasargady (pełniącej funkcję stolicy Persji do czasu wybudowania Persepolis) oraz groby perskich władców, m.in. Cyrusa II Wielkiego, Dariusza Wielkiego i Kserksesa.

Nie zabrakło również zwiedzania meczetu, zabytkowego bazaru (Bazar Vakeel, zarówno w wersji lokalnej, jak i dla turystów), był także spacer po ogrodach Eram (okazuje się, że dobrze pielęgnowanej zieleni jest w Szirazie całkiem sporo).

Żadna wizyta w Iranie nie obędzie się bez skosztowania lokalnych przysmaków, a zwłaszcza grilowanego mięsa w postaci kebabów/szaszłyków, ryżu (tak smacznego ryżu nie jadłem nigdzie indziej!), a także dużej ilości surowej i grilowanej cebuli oraz pomidorów. Aż chce się wracać!

Zdjęcia z Szirazu i Persepolis na picasa.

Ruiny Persepolis. Iran

wtorek, 20 maja 2008

Miasto pięknie położone na zboczach masywu górskiego Elburs, znane ze smogu, ale także z licznych muzeów wystawiające eksponaty światowej klasy, których nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie.

Już sam przylot i przejście granicy wydają się jakoś mistyczne. Rygorystyczna acz dość sprawna procedura wizowa (paszport z izraelską pieczątką nie przejdzie) od razu podnosi subiektywną wartość paszportu postrzeganą przez jego posiadacza. Irańska pieczątka na stronie 26. Wielkie łał! Skutek uboczny? Ubieganie się o wizę do USA będzie odtąd jeszcze bardziej problematyczne, jeśli nie niemożliwe.

Teheran - bynajmniej nie sprzed 20 lat, to jest zdjęcie współczesne!

Do pewnego stopnia turysta czuje się w Iranie tak jak małpa – mieszkańcy nie mogą się takim widokiem obcego nadziwić, obserwują, dyskutują, uśmiechają się zalotnie (obie płci!), a czasem wręcz zaczepiają klepiąc po ramieniu itp. Tak przyjaznego podejścia do turystów nie spotyka się w zbyt wielu miejscach na świecie, coż, jednym z powodów jest po prostu bardzo mała liczba obcokrajowców odwiedzających Iran. Najbardziej to było czuć, gdy wsiadaliśmy do (notabene bardzo sprawnego i nowoczesnego) teherańskiego metra.

Kilkoro Irańczyków, z którymi rozmawialiśmy dłużej już po kilku minutach otwarcie przyznawało się do niechęci do obecnego reżimu i z nostalgią wspominali czasy sprzed rewolucji 1979 roku. Jeden z naszych taksówkarzy (ok. 25 lat) z wielką dumą grał dla nas zachodnie przeboje sprzed … dziesięciu a czasem dwudziestu lat. Wyobraźcie sobie taką groteskową scenkę – jesteśmy w stolicy Osi Zła, jedziemy rozklekotaną taksówką po pięknej teherańskiej autostradzie, i przy otwartych oknach zasłuchujemy się w (raczej zakazanych) starych przebojach Modern Talking. Duma rozpierała zarówno nas i niego - tak też można manifestować, choć mogło się to skończyć spotkaniem z policją. Tajemnicą poliszynela jest to, że takich jak nasz taksówkarz jest w Teheranie wielu.

Szczegółową ocenę sytuacji politycznej pozostawiam ekspertom. Jedno jest pewne – obraz Iranu kreowany przez „nasze” media, a który siedzi w naszych głowach w dużym stopniu mija się z rzeczywistością. Podobnie zresztą wydaje się być po drugiej stronie – świat zachodni nie ma zbyt dobrej prasy w Iranie, co widać na załączonym obrazku.

Obraz wrogości Iranu wobec USA

Na uwagę zasługują jeszcze irańskie kobiety, które nie zakrywają swego ciała tak bardzo, jak kobiety w krajach arabskich. Obowiązkowa chusta na głowie – owszem, ale duża część włosów odkryta. Pozostała część ciała też niby przykryta czymś w rodzaju płaszczyka do kolan, spod którego wystają … obcisłe dżinsy! Efekt_ – Iranki bardzo się Europejczykom podobają. Mają tylko jedną wadę, z którą masowo walczą – duży nos. W ciągu dwóch dni widzieliśmy na ulicy kilkanaście kobiet z plastrami na nosie (widok dość nietypowy biorąc pod uwagę tak dużą próbę statystyczną) – okazało się, że powodem nie była bynajmniej zbyt słona zupa, lecz po prostu operacja plastyczna.

Długo można by pisać o Iranie, więc teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć.

| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            


Doha by day

Doha by night