Wpisy z tagiem: ZEA
piątek, 15 stycznia 2010
I znowu przychodzi mi pisać w temacie rzeczy bezcennych i kart płatniczych.
Zwiedzanie – 30$ Koszt budowy – 1,5 mld $ Wsparcie od zamożniejszych sąsiadów z Abu Zabi – 10 mld $ Zmiana nazwy ikony Dubaju na Wieża Chalify – bezcenne! Są rzeczy, których nawet twoja rodzina nie może kupić. Za całą resztę zapłaci Narodowy Bank Abu Zabi.
Otwarty kilkanaście dni temu najwyższy budynek świata, o którym głośno było już w fazie projektowej, znany i reklamowany dotąd (znaczy przez wiele lat!) jako Burj Dubai (Wieża Dubaju), został w ostatniej chwili przemianowany na Burj Khalifa (Wieża Chalify, z wdzięczności wobec prezydenta ZEA, szejka Chalify bin Zaida an-Nahajana). Fakt ten musiałem sprawdzić w kilku źródłach, zanim przestałem traktować tę wiadomość jako żart. Mamy oto do czynienia ze szczytem absurdu, nawet jak na standardy obowiązujące nad Zatoką Perską. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Trudno o lepszy przykład! Relacja z otwarcia Burj Khalifa na blogu Ciekawej Świata. Polecam!
środa, 16 stycznia 2008
Lub jak kto woli – Abu Dhabi. W każdym razie stolica Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tym razem wycieczka była jednodniowa, a z Doha leci się całe 13 minut dłużej niż do Bahrajnu. Jedno z ciekawszych miast w okolicy, choć ostatnio jego sława jest coraz bardziej przytłumiona przez nieodległy Dubaj. Nawet po wpisaniu Abu Dhabi w wyszukiwarkę Google – pojawiają się obrazki z Dubaju.
Miasto położone jest na wyspie w kształcie litery T. Krajobraz miejski przypomina (podobno) Hong Kong z tą różnicą, że jest tu więcej przestrzeni – spore odległości między budynkami, bardzo szerokie ulice, liczne parki. Poza tym wszędzie jest niewyobrażalnie zielono. Trawa, krzaczki, drzewa (nie tylko palmy!!) No i czysto.
Miasto o wiele spokojniejsze od Dubaju, ale jednocześnie nie brakuje mu rozrywek wszelkiego rodzaju (od zbliżającego się koncertu Eltona Johna w najbliższy weekend po knajpy i dyskoteki). Nie brakuje mu również luksusów podobnych do tych w Dubaju lub wręcz je przewyższających. Choć trudno to sobie wyobrazić, to właśnie w Abu Dhabi w 2005 roku powstał hotel jeszcze bardziej luksusowy od Burj Al Arab w Dubaju, o którym już wcześniej pisałem. Emirates Palace, bo o nim mowa, jest absolutnie najbardziej luksusowym hotelem świata – choć oficjalnie przyznano mu „tylko” pięć gwiazdek, dla celów marketingowych mówi się o siedmiu gwiazdkach…
![]()
Koszt budowy – jedyne 3 miliardy dolarów (czyli każda jego gwiazdka kosztowała mniej niż pół miliona dolarów). Zaliczany jest też do największych hoteli świata – posiada 302 pokoje pełne luksusu i 92 apartamenty, a każdemu z gości przydzielany jest osobisty kamerdyner. O cenach za pokój nie mam pojęcia, ale łatwo sobie je wyobrazić… W Abu Dhabi napotkaliśmy tylko na jeden problem – brakowało nam miejsca, gdzie można by zapalić sziszę – miejsca podobnego do dohowego Souq Waqif czyli starego rynku. W końcu w beznadziei wylądowaliśmy na parkingu pod Carreefourem i Ikeą. Nagle poczuliśmy zapach fajki wodnej, dość intensywny - jabłkowy, i tylko dzięki niemu, krok po kroku, udało nam się trafić do szisza baru ukrytego między budynkami. Czy to już jest uzależnienie, że mój nos jest w stanie zwęszyć sziszę w tak trudnych okolicznościach?
Wydaje mi się, że nawet mógłbym w Abu Dhabi mieszkać. Chyba byłoby nawet przyjemniej, niż w Doha, która z dnia na dzień okazuje się coraz większą wiochą. Zwłaszcza, gdy zaczyna padać deszcz. Ale o tym to już następnym razem. |
Archiwum
Zakładki:
+ Księga gości
+ Tytułem wstępu...
Autoreklama - Qatar Airways
Blogi które czytuję
Ciekawe? Polecane?
O Katarze
Tagi
|